Trawniki przy ŁKS
Otrzymaliśmy od jednego z naszych Czytelników następujący list:
Lodowa w niedzielę rano - wszelkie możliwe łamanie prawa w zakresie parkowania - no poza: nie ma tam miejsc wyznaczonych dla matek z dzieckiem oraz dla niepełnosprawnych.
Nikt tego nie likwiduje tylko naprawia trawniki, chodniki itp.
No cóż. Nie od dziś wiadomo, ze lepiej zapobiegać niż leczyć. Ta sama reguła dotyczy utrzymywania porządku przez Straż Miejską. W opisanej okolicy co niedziela odbywa się giełda samochodowa, ciesząca się dużą popularnością wśród Łodzian i nie tylko. Niestety Straż Miejska nie potrafi zapanować nad bałaganem, który tam panuje. Samochody parkują gdzie tylko się da, nikt nie zważa na to czy to ulica, chodnik, czy też trawa.
Pod koniec dnia okolica ulicy Puszkina przypomina pole po bitwie, zniszczone trawniki, chodniki, wszędzie walają się śmieci, a do akcji wkraczają służby porządkowe. Czy nie prościej i taniej byłoby upominać kierowców przed dokonaniem zniszczeń? Dla niewtajemniczonych dodam, iż takie uprawnienia leżą w gestii straży miejskiej. Dlaczego więc Łódź, aspirująca do miana “europejskiej stolicy kultury”, przypomina pobojowisko?
A władzom miasta przypominamy, iż Łódź to coś więcej niż ulica Piotrkowska.
W weekend park im. Piłsudskiego na Zdrowiu, głównie w okolicach ogrodu zoologicznego, był rozjeżdżany przez samochody. Auta zajmowały parkowe alejki dla pieszych, tratowały trawniki.
- Jeszcze gorzej jest w dni, kiedy wejście do zoo jest bezpłatne. Np. w Dzień Dziecka ludzie stali w niemal kilometrowych kolejkach do kas przez trzy godziny. Wiele osób odjechało z kwitkiem - opowiadają sprzedawcy, którzy rozstawiają tam stragany.